Przejściowy okres, pomiędzy świętami a Nowym Rokiem jest trudny. Jedni go zapijają, inni zajadają, a jeszcze inni z nerwowym obgryzaniem paznokci, liczą czas gdy będą musieli „tam” wrócić.

Gdzie jest to „tam” ?

„Tam” to miejsce, którego wcześniej nie planowałeś, ani teraz nie zamierzasz planować. Po co, zapytasz? Przecież i tak, na tak niewiele mam wpływ! Po co więc się irytować?

Sęk w tym, że to nieprawda i dobrze o tym wiesz. Może nawet czujesz, że mogłoby być inaczej, ale… ciągle jest jakieś ale i coś ważniejszego.

Może więc tym razem, zrobisz ten krótki zdecydowany krok i podsumujesz swój poprzedni oraz lekko zaplanujesz kolejny rok?

To nie boli, wierz mi. Siadasz, krótko i zwięźle zapisujesz co w tym roku było dobrego, co było irytującego. Podział na dwie kolumny. Plusy i minusy. To wszystko.

Bolało? Otóż to!

Oczywiście, miej świadomość, że to skromne podstawy, lecz wierz mi, że nadadzą Ci zupełnie inny start w nowy rok. Wszyscy inni zaczną go tak samo, a Ty zrobisz coś, co postawi „grubą kreskę”. Początek zmian. Otóż to. Niczego więcej nam dziś nie potrzeba!

Co zrobić?

1. Co w minionym okresie było dla mnie dobre, świetne i rewelacyjne ?

2. Co w tym czasie niestety okazało się niewypałem, stresem i porażką?